JAK DORADCA STAŁ SIĘ PIECOWYM

piątek, Maj 1, 2015 0 0

W chłodny dzień trzeba dać do pieca. To sprawa prosta jak sierp i młot. Zwłaszcza dla świdnickich działaczy SLD, na czele z panią prezydent i jej głównym doradcą. Pierwszomajowy piec, niczym onegdaj koksownik ZOMO, ustawiono niemal w samym centrum miasta, na placu Grunwaldzkim. I ładowano co sił w płucach, bo dwa miecze przecież nagie, więc trzeba było je podgrzać. Ładowano, aż i mnie w Rynku się gorąco zrobiło ze złości, że przyszło mi żyć w tak złym systemie 😀

Bo pan doradca Adam, jak przystało na nadzorcę lokalnej ciepłowni, gdzie do pieca daje się dużo i ostro, raczył na owym placu wyrazić swoje zdanie na temat współczesnego polskiego systemu. A właściwie ubolewanie wyraził. I wiecie co?

Rację ma ekstowarzysz Adam, że Polska to dziś bardzo biedny kraj.

Już nie jesteśmy, jak w 1980 roku, dziesiątą potęgą gospodarczą świata. Choć może to i lepiej, bo Polacy nie lubią być potężni. Zaraz by jeszcze jakieś strajki w sierpniu zorganizowali i cały system by się zawalił i szlag potęgę trafił.

Już nie zjadamy dwa razy tyle wieprzowiny co w latach 80. Smutna to wiadomość, że nawet i wielkie majowe grillowanie na to nie pomaga. Choć może to i lepiej, bo jakbyśmy tyle tej wieprzowiny wpieprzali co wtedy, to by nam zaraz rząd podwyższył jej ceny, szlag by trafił tym razem nas i poszlibyśmy strajkować.

Ma rację doradca Adam, że w obecnym systemie brak jest szacunku dla ludzi pracy. Badania, według których obecnie większość Polaków jest zadowolona z pracy, na pewno zostały sfałszowane. Ma rację pan doradca, że Polakom oferuje się umowy śmieciowe. Pewnie dlatego coraz więcej ludzi, zwłaszcza tych, którzy lubią być aktywni i nie przywiązywać się do jednego pracodawcy, jak ja i wielu moich kolegów, korzysta z takich umów.

Prawdę mówi, że brak w Polsce perspektywy na godną emeryturę.

Moja mama, która większość życia przeżyła w peerelu, ma emeryturę absolutnie niegodną tych wszystkich przepracowanych ku chwale ojczyzny lat. I ma rację pan doradca, że problemem jest emigracja zarobkowa. Bo przecież w latach 80 i 90 Polacy nie wyjeżdżali na zarobek, tylko na saksy 😀

Cieszę się, że z tymi słowami zgadza się pani prezydent Świdnicy. Że już nie chce nic do nich dodać. Bo jej doradca do pieca dał już tak, że rozgrzał go do – nomen omen – czerwoności, a Świdnica już kilka pożarów przeżyła, więc nie życzę jej kolejnego. Martwi mnie jednak, że pani prezydent z tych bredni nie zechciała w swej łaskawości nic ująć. Co bowiem powiedzą jej koledzy – świdniccy przedsiębiorcy – z którymi w Casanovie i Piaście budowała w Świdnicy kapitalizm? Mogliby się trochę zdziwić, że taka z niej socjalistka 😉

W jednym się z pierwszą parą naszego miasta muszę nie zgodzić – kolejki pod mięsnym, zwłaszcza przed wielką majówką, takie same są dzisiaj, jak były w latach 80. Tyle tylko, że dzisiaj dla każdego wystarcza, a kartki zamieniły się na karty…płatnicze 😉