SENS ŻYCIA WEDŁUG… MNIE

wtorek, Listopad 10, 2015 0 0

Ten post chodzi za mną jak usłyszana rano w radiu wkrętna piosenka kiepskiej jakości „artysty”, która się jednak odczepić nie może. W zasadzie chodzi za mną chyba odkąd się urodziłam i czasem myślę, że fajnie byłoby ustanowić Światowy Dzień Człowieka. A czemu nie? Skoro mamy Dzień Zwierząt?… Bo ludzie… spotykasz ich na swojej drodze niby przypadkiem. Tego zawodowo, tamtego prywatnie, jednego na chwilę, innego na dłużej, ale zawsze PO COŚ. I nie zdajesz sobie z tego sprawy, dopóki po pewnym czasie ta znajomość, obojętnie, czy zażyła, czy powierzchowna, zaczyna owocować…

A owoce międzyludzkich kontaktów są przeróżne. Ale rosną, jak te na krzakach i na drzewie – od pąku przez kwiat aż po dojrzały owoc tej Waszej relacji.

Czasem nawet zastanawiacie się, po co, dlaczego, o co właściwie kaman. Człowiek był i zniknął. Albo Wy zniknęliście. Spotkaliście się i potem cisza. Robiliście coś razem, ale przestaliście. I nagle tenże człowiek pojawia się znów na Twojej drodze, albo Ty na jego – nieważne. Ważne, że Bóg, los… kto tam sobie chcecie i w co wierzycie, tka relacje międzyludzkie, jak pajęczą sieć. Im ich więcej, tym sieć mocniejsza. Zerwie się jedna nić, podtrzymają ją inne. Poczujesz żal, czasem ból, a nawet rozpacz, że ta czy inna osoba zniknęła z Twojego życia, ale po pewnym czasie zrozumiesz, że była w nim w konkretnym celu. A jeśli zniknęła, to znaczy, że już wypełniła wyznaczone zadanie. I tak samo Ty pojawiasz się w życiu innych ludzi. I jeśli nawet relacja się skończy, obojętnie, czy zawodowa, czy prywatna, nie możesz myśleć inaczej. Twoje zadanie, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy, już się zakończyło. Owoc został wydany.

Choć wciąż gonię za szczęściem, to muszę Wam powiedzieć, że w życiu jestem prawdziwą szczęściarą. Mam szczęście do ludzi. Tak wielkie, że czasem sama nie ogarniam. I czasem sama nie rozumiem, że nawet jeśli znikają z mojego życia, to zostawili w nim coś, bez czego to życie nie byłoby takie samo. Co więcej – nie byłoby pełne. Jak każdy, buntuję się, że jak to, że dlaczego, że czemu to mnie spotkało… Ale im jestem starsza, im więcej przeżyłam, tym szybciej orientuję się, że

TAK MA BYĆ. Taka jest kolej losu…

Tak jak jedni umierają, a inni się rodzą, tak jedni odchodzą, a inni przychodzą. Jak w Księdze Eklezjasty (nie trzeba być katolikiem, żeby doceniać Biblię – jedną z najmądrzejszych książek świata), „słońce wschodzi i zachodzi, i wraca się do miejsca swego, i tam znowu wschodzi, krąży na południe i skłania się ku północy. Przebiegając wszystko wokoło, idzie wiatr i wraca się do kręgów swoich”. Ktoś, kto zachodzi dla Ciebie, wschodzi dla kogoś innego. Ty jeśli dla kogoś zachodzisz, to po to, żeby wzejść dla kogoś innego.

I nawet jeśli zastanawiasz się, czemu wtedy, a nie teraz. Czemu teraz, a nie wtedy… Przestań. Wszystko jest w odpowiednim czasie. Nawet jeśli wydaje Ci się, że powinno być inaczej. Zaakceptuj. To takie proste. Zachęcam. Rozejrzyjcie się wokół siebie. Każdy Człowiek zawsze jest po coś. I jakiego sensu nabiera wtedy całe życie…

Taaak, taki jest sens życia według mnie. Może według Monty Pythona jest inny, ale oni też zalecają, tak jak ja:

PS Wybór zdjęcia do tego postu był nie lada wyzwaniem, więc… poszłam w symbolikę

Komentarze

komentarz

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *