Zmiany są zawsze na lepsze

niedziela, Listopad 3, 2019 0 1

Mówicie, że mam więcej pisać? Proszę bardzo! Akurat godzina na to jest trochę chora (3:39 w nocy z soboty na niedzielę), ale jestem tak podekscytowana zmianami, które właśnie zachodzą w moim życiu, że spać nie mogę. A że nie muszę jutro wstać na ósmą do pracy, pisanie to najlepsze, co mogę zrobić…

Na freelansie

Zacznę od tego, że nie kocham pracy biurowej. Siedzenie 8 godzin w jednym miejscu ma jak dla mnie tylko taką dobrą stronę, że dobrze poznaje się ludzi i oby każdemu, kto tak pracuje, trafili się tak cudowni, jak mi. Przez całe moje zawodowe życie owszem, przychodziłam do pracy „na którąś”, ale wychodziłam z niej często – na spotkania, na wywiady, na wydarzenia, które relacjonowałam. No, dziennikarka po prostu. Przez większość życia pracowałam więcej niż przeciętny człowiek. Co ja mówię?! Przez całe życie tak pracowałam. Ale jednak na pewnym freelansie.

Moja „loving brand”

W firmie, którą właśnie opuściłam (a konkretnie opuściłam biuro), mojej loving brand Resibo, z wielu powodów praca była w większości biurowa. Wiadomo, musieliśmy się wszyscy poukładać, ciągle odnajdywać w zmieniającej się rzeczywistości firmy, która rozwijała się w tempie wręcz atomowym. To wymagało po prostu bycia na miejscu. W Resibo byłam prawie od początku, bo zanim poszłam na etat, także współpracowałam jako najpierw autorka tekstów na bloga, a potem początkujący PR-owiec, no i pierwszy etatowy pracownik 😅 Mam przepiękne wspomnienia z tych całych początków, które zresztą sobie przypominaliśmy przedwczoraj w czasie mojej imprezy pożegnalnej.

Po prostu kocham

Resibo to jedna z największych przygód w moim życiu. I jedna z najlepszych. Nauczyłam się bardzo dużo, poznałam wspaniałych ludzi i naprawdę mocno rozwinęłam. Kocham tę markę. W mojej łazience nie będzie innych kosmetyków, bo po pierwsze, jestem seryjną monogamistką w każdej dziedzinie życia, a po drugie – nie ma lepszych kosmetyków. Wiem, bo sama brałam do tej pory udział w ich testowaniu przed produkcją, ulepszaniu formuł itd. Po prostu KOCHAM ❤️

Zew wolności

Ale jednak mój zew wolności, potrzeba poczucia, że skoro teraz na przykład nie idzie mi pisanie, to sobie już pójdę do domu i zregeneruję się, ciągle mnie męczyły. I w końcu zwyciężyły. A paradoksalnie uświadomiła mi to moja Fabryka Słowa – firma, którą założyłam ponad dwa lata temu, bo z pisania żyję całe życie, a tak było łatwiej rozliczać się z klientami. Których jakoś ciągle nie brakowało, więc chyba daję radę 😉

Od słowa do słowa – Fabryka Słowa

I tak od słowa, do słowa (nomen omen) wyszło, że czas już w wieku lat 46 (matko!) coś z tym zrobić. Z poprzedniej pracy odchodziłam z myślą „jeśli teraz czegoś nie zrobię, to już tutaj zostanę”. Zrobiłam, zmieniłam, odchorowałam tę zmianę, ale finalnie była na lepsze. Teraz odchodziłam z podobną myślą. Mam 46 lat. Odejście jest trudne i smutne i bolesne. Ale… skoro całe życie pracowałam inaczej i to był właśnie mój idealny rytm (taka arytmia 😅), to kiedy do tego wrócić, jak nie teraz? I słowo się rzekło.

We własnym rytmie

Nie rozstanę się z marką na zawsze, za co jestem ogromnie wdzięczna Ewelinie i Piotrkowi, którym pomagałam ją budować. Bo by jeszcze bardziej bolało, zwłaszcza z powodu ludzi. Ale będę robić tylko i wyłącznie to, co kocham, czyli będę pisać. A najważniejsze, że będę to robić w swoim własnym rytmie. Każdemu życzę, żeby go odnalazł, a przede wszystkim – posłuchał go.

Czas na zmiany

Zmiany są zawsze na lepsze. I myślę tu wyłącznie, totalnie egoistycznie, o sobie. Tak zresztą każdy powinien myśleć, nawet jeśli tak jak ja ma serce ciągle na dłoni i oddałby bliźniemu ostatnią koszulę. Moja zmiana miała jeszcze jeden, zupełnie przeze mnie nieoczekiwany wymiar. Bo tylu pięknych słów o mnie, o tym, jaka jestem, jakim jestem człowiekiem, jak się ze mną pracuje, rozmawia, „współsiedzi”, „współrobi” cokolwiek nie usłyszałam nigdy w życiu. Jestem tym do tej pory do głębi wzruszona, opłakana, osmarkana… I wdzięczna. Kochani, to nie ja. To Wy jesteście tak cudowni, że tak właśnie z nami jest. Że po prostu aż boli myśl, że w poniedziałek się z Wami nie zobaczę. Ale wiecie, rozumiecie, czas na zmiany. I oby ta nadal była zgodna z zasadą, że one są zawsze na lepsze.

Komentarze

komentarz

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *