STRZAŁ… Z LIŚCIA

środa, Grudzień 10, 2014 0 2

Oto i mamy dobrą gospodynię w Świdnicy. Już w trzecim dniu urzędowania pani prezydent wybrała się na dworzec PKP Świdnica Miasto. Nikt by nawet o tym nie wiedział, bo zrobiła to zapewne in cognito (zapewne lustrując dworskie posiadłości), gdyby nie pewien mail, który światłowodem prosto z magistratu trafił kilka ulic dalej – do zarządzającej dworcem Bytomskiej Spółdzielni Socjalnej odział w Świdnicy…

A w mailu tym stoi tak:

“Pani Prezydent była dziś na dworcu i stwierdziła bałagan, stare, zeschnięte liście leżące od bardzo dawna itp…”

Uff, grubsza sprawa, jak widać 😉 Zestresowana magistrackim mailem Laura Klekocka, Ślązaczka, naturalizowana świdniczanka, prezeska owej spółdzielni, zdenerwowała się, że nie może dostarczyć na dworzec liści nowych, świeżych. – Nic nie poradza – bezradnie rozkłada ręce z filuternym błyskiem w oku. – Zima idzie, to i liście nie chcom rosnąć…

Laura odpisuje magistratowi, że właśnie te liście to już tylko stare zostały i że bardzo prosi o definicję, co to znaczy w tym przypadku “itp…”, bo nie zrozumiała dokładnie, co takiego jeszcze zauważyła nowa pani prezydent. Równie zestresowany magistrat prosi Laurę o złagodzenie wydźwięku maila. Laura łagodzi, tłumaczy, że to nie spółdzielnia dba o czystość dworca (dziwne, że pani prezydent tego nie wie). Ale cóż to zmienia?…

Sprawa jest przecież jasna. Laura Klekocka otwarcie, bez ogródek i bez najmniejszych zahamowań co do formy i treści udzieliła w wyborach poparcia Wojciechowi Murdzkowi. Pomna gorzkich kampanijnych słów obecnej prezydentki pod adresem prowadzonej przez nią spółdzielni, autorka ponad siedemdziesięciu powrotów na rynek pracy osób całkowicie z niego wykluczonych, prostolinijna i szczera kobieta, którą miasto za rządów Murdzka przyjęło z otwartymi rękami i pozwoliło działać oraz żyć (połowa rodziny już osiedliła się w Świdnicy), nie umiała i nie chciała postąpić inaczej, niż tak, jak dyktowało jej serce.

Jo się z tego miasta nigdzie nie rusza – mówi Laura. – Jo jest świdniczanka, tu się wychowują moje wnuki i tu chcą się przeprowadzić moi rodzice. Nie poddam się. Będę walczyć o słuszną sprawę.

A walka zapewne czeka ją i jej spółdzielców w lutym. Bo do tego czasu ma umowę na prowadzenie dworca…

Typowanie kandydatów

czwartek, Listopad 6, 2014 0 0

Dzisiaj w całkiem spoko reklamówce wiszącej na mojej klamce znalazłam list od jednej z kandydatek do Rady Powiatu. Dzięki za reklamówkę! Przyda się na pewno 🙂 I tak patrząc na ten w kiepskiej jakości wydrukowany list pomyślałam, że ci ludzie to muszą mieć teraz nieciekawy czas…

Z jednej strony – fajnie, bo podejmują nowe wyzwania, zmieniają siebie samych, czasem nawet wbrew sobie. Z drugiej – słabo, bo nikt z nich nie ma pojęcia, jaki będzie finał tej zabawy. Choć… coraz częściej słychać typowanie. Kto ma szansę, kto nie ma? Czy w wyborach prezydenta Świdnicy będzie druga tura, czy nie? A jeśli tak, to Murdzek i kto? Moskal-Słaniewska? Synowska?

Dzisiaj odbyłam ciekawą rozmowę z samorządowcem, który w tych wyborach podjął ryzyko i poza szeregami swojego ugrupowania utworzył własny komitet wyborczy. Rozmawialiśmy m.in. o wyborach na prezydenta. I usłyszałam ciekawe spostrzeżenia, które mój rozmówca wynosił z rozmów z ludźmi – zwykłymi świdniczanami. Synowska? Przecież oni ją zjedzą, stłamszą. Jacy oni? Ci, z którymi się układa. Moskal-Słaniewska? No jak można głosować na kogoś, kto startuje w wyborach z żądzy – władzy, prestiżu i czego tam jeszcze? Nie jest przecież tajemnicą, że chodziła od partii do partii, żeby w poprzedniej kadencji wystawili ją w wyborach na radną. Że aby zostać kandydatką na prezydenta, wysterowała najsprawniejszego i najbardziej merytorycznego polityka świdnickiej SLD Janusza Soleckiego. Garstecki? Boimy się chłopa. Paluszek? Świdnickie Forum Rozwoju zaczynało fajnie, a teraz coraz częściej prześwituje w ich działalności megalomania. Natanek i Kozłowski – czyste tło.

No i Murdzek. Facet, który rządzi miastem od 12 lat. Część rozmówców mojego rozmówcy mówiła, że przychodzi moment “zmęczenia materiału”, czas na zmiany, na coś nowego, świeżego, ale jeszcze się wahają. Część – że to supergość, że Świdnica się rozwija pod jego rządami, kwitnie, że jest o niej głośno. Część – że lepiej zagłosować na coś znanego, na mniejsze zło, czyli na Murdzka. A jeszcze inni – że “każdy, tylko nie Murdzek”.

Która “część” zwycięży ostatecznie? Zobaczymy 16 listopada, a raczej pod jego koniec, bo ja też jestem zwolenniczką teorii, że będzie druga tura. Zresztą dlaczego miałaby nie być, skoro od dwóch kadencji jest? Pewne jest, że jest to najciekawsza kampania wyborcza, jaką obserwowałam i będą to zapewne najciekawsze wybory samorządowe, jakie obserwowałam. Cieszę się, że działam poza mediami, bo z obserwacji byłyby wówczas nici 😉

I na koniec kolejna obserwacja. Kiedy myślę, jak Świdnica wyglądała, gdy po studiach zaczynałam tu pracę, to widzę, jak wiele do dziś zrobiono. A co ciekawe, najwięcej zrobiono właśnie w czasie rządów Wojciecha Murdzka i Wspólnoty Samorządowej, czyli przez dwanaście ostatnich lat mojego życia tutaj. Zapewne Świdnica mogłaby być jeszcze fajniejsza. I ja też mam apetyt na więcej. Ale – to tak jak w moim życiu zawodowym – wieloletnich zaniechań nie da się naprawić w jeden dzień. Gnuśniałam w jednym miejscu przez kilkanaście lat. A teraz wreszcie się odkurzam i łapię oddech. Tak samo jest też z miastem – trzeba czasu, żeby wyszło z nawet kilkudziesięcioletnich zaniedbań. Ale wychodzi.

I na koniec puenta. Jeden z radnych opozycyjnych powiedział mi jakiś czas temu, że gdyby wygrał wybory w swoim okręgu, dogadywałby się z Murdzkiem, bo facet robi fajne rzeczy, ale skoro było się w opozycji, to z automatu trzeba je było krytykować (niech Pan wygra, proszę Pana – zawsze na Pana głosowałam, ale teraz jest Pan poza moim okręgiem).

I jeszcze jedna puenta. Jak i dla większości, także dla mnie, jest troje liczących się kandydatów: Murdzek, Moskal-Słaniewska i Synowska. Synowską znam słabo, ale wiem, że to fajna kobieta, tyle że – nie tylko moim zdaniem – zbyt podatna na wpływy (Słaniewska zjadłaby ją w kaszy czy w innej tłustej golonce). Moskal-Słaniewska – znam dobrze jako człowieka (początkowo nawet byłam zafascynowana, jak wielu, ale klapki szybko spadły mi z oczu) i dlatego nie zagłosowałabym nigdy. I Murdzek – znam średnio, wielokrotnie krytykowałam jego działania, nadal mam wiele zastrzeżeń, ale wyjątkowo w tym roku naprawdę mu bardzo mocno kibicuję. Dlaczego? Dla Świdnicy.

Fotkę sobie pożyczyłam od Wojtka Lewandowskiego 🙂