…I NICZEGO NIE BĘDZIE?…

wtorek, 9 grudnia, 2014 0 0

Dziś od rana, z jakiegoś nieznanego powodu, bo nawet tej piosenki nie usłyszałam w radiu, fruwa mi po głowie song “Nie przenoście nam stolicy do Krakowa” duetu Andrzej Sikorowski i Grzegorz Turnau… Po wieczornej rozmowie ze znajomym na temat przyszłości Świdnicy już wiem, dlaczego 😉

Pytanie zawarte w tytule zadaje sobie ostatnio wiele osób, które w naszym mieście “coś” robiły. Wczoraj rozmawiałam ze Stanisławem Dzierniejką (miło, że poza współpracą zrodziła się też zwykła ludzka sympatia, która się objawia telefonami i ciekawymi rozmowami), pomysłodawcą Festiwalu Reżyserii Filmowej. Dzisiaj z kolei gawędziłam – ze wspomnianym znajomym, który mnie wypytywał o przyszłość Kongresu Regionów. Ja sama zastanawiam się z kolei, co z Miastem Dzieci – wydarzeniem dla mnie najpiękniejszym w tym roku do tej pory. “Do tej pory”, bo teraz trwa akcja “Podziel się!”, która – wiem to już dzisiaj – przebije wszystkie inne podobne wydarzenia. Ale tej nowa władza nie może zatrzymać ani zepsuć 😉

Ale do sedna.

Czy w naszym mieście po zmianie władzy pozostaną te imprezy, które stały się – jak FRF czy KR – wizytówkami miasta? Nowa władza w kampanii wyborczej zapowiadała przekształcenie Festiwalu Reżyserii Filmowej w Świdnicki Przegląd Filmowy. Zapewne nowa pani prezydent ustaliła to już z Romanem Gutkiem, odwiecznym rywalem Stanisława Dzierniejki (tajemnicą samorządowego poliszynela jest telefon, jaki dwa lata temu miał wykonać do dystrybutora bajek Disney’a, blokując ich wyświetlanie w dniu otwarcia FRF w Dzień Dziecka). Gutek jest autorem Festiwalu Nowe Horyzonty, który od kilku lat coraz bardziej dryfuje w kierunku festiwalu kina niszowego, więc zapewne szuka jakiegoś nowego punktu zaczepienia. Po czym to wnioskuję? Wystarczy wejść na stronę Festiwalu Filmów Dokumentalnych Okiem Młodych. W tym roku Gutek był szefem jurorów, a na wspólnej finałowej foci nie sposób nie zauważyć jego, miłościwie nam panującej pani prezydent i równie miłościwie nam panującego obecnego przewodniczącego świdnickiej Rady Miejskiej w bardzo dobrej komitywie (tak zresztą nie było tylko na foci). Przypadek?

Czy Kongres Regionów, ściągające samorządowców, polityków i biznesmenów z całej Polski wydarzenie, którego wartość związana z wymianą doświadczeń, dobrych praktyk, pomysłów jest nie do przecenienia, zniknie z terminarza świdnickich imprez? Nowa władza mówi, że nie chce Kongresu likwidować, ale nie chce, żeby był on bankietową popijawą. Cóż… jeśli tylko w tym się uczestniczyło… Na szczęście, to nie Świdnica jest organizatorem KR i mam nadzieję, że Axel Springer Polska, wydawca m.in. “Newsweeka” i “Forbesa”, potrafi wyciągać wnioski z tego, co się dzieje, i jak nowa władza ocenia organizowaną przez niego imprezę.

A Miasto Dzieci? Wydarzenie, w które zarówno ja, jak i pozostali koordynatorzy i organizatorzy, włożyłam tak wiele serca, czasu zawodowego i wolnego, pracy od świtu do nocy, życia rodzinnego? Którego by może nawet nie było w Świdnicy, gdyby nie to, że przypadkiem o nim usłyszałam podczas towarzyskiej rozmowy na zupełnie inny temat i zaczęłam razem z Tomaszem Kurzewskim “wiercić dziurę w brzuchu” władzy w osobie Waldka Skórskiego 😉 Wydarzenie nie do przecenienia, jeśli chodzi o jego wydźwięk społeczny, wymiar edukacyjny i po prostu – pasję niesienia pomocy, którą w sposób organiczny zaraża. Czy ktokolwiek z nas, przygotowujących je po raz pierwszy, uczących się wszystkiego od podstaw, wypracowujących rozwiązania prawie “z niczego”, mimo że mieliśmy wzorzec w postaci Miasta Dzieci na Topaczu, będzie miał ochotę dzielić się swoim know-how z nową władzą? Ja na pewno nie. I nie sądzę, by ktokolwiek z moich kolegów chciał.

Co więc będzie z Miastem Dzieci? Co z Festiwalem Reżyserii Filmowej? Co z Kongresem Regionów?… Trzy nieprawdopodobnie energetyczne i pozytywne imprezy, pokazujące Świdnicę jako miasto wyjątkowe, wykraczające poza własne ramy…

To już niczego nie będzie?… Że powtórzę to przewijające się w głowach moich znajomych pytanie… 😉

Nie tak łatwo! Mam na zachowanie tych wydarzeń szatański, szalony i odjechany pomysł. Tak szatański jak ziejące ogniem i dymem szczyty, znaczy kominy, Mordoru, czyli naszego sąsiedniego Wałbrzycha, dokąd przeniosłabym Kongres Regionów (prezydent Roman Szełemej ucieszyłby się na pewno). Tak szalony, jak przeniesienie Miasta na Wieś, do gminy Świdnica. Tak odjechany, jak ulokowanie FRF w którymkolwiek ładnym mieście w okolicy…

Pan Staszek mówił mi, że Świdnica jest jego drugą, po Wrocławiu, miłością, jeśli chodzi o miasto. Rozumiem go. Ale… wydarzenia tworzą ludzie, nie miejsca. A więc – Kongres Regionów do Wałbrzycha, Miasto Dzieci – do gminy Świdnica (która zresztą z nami współpracowała), Festiwal Reżyserii Filmowej… możliwości są nieograniczone. A więc – przenośmy ich stolicę ze Świdnicy. Bo liczą się ludzie – nie miejsca. Ktoś to wreszcie musi zrozumieć. A wtedy… WSZYSTKO BĘDZIE 🙂

Foto Ireny Dębosz pochodzi z Miasta Dzieci Świdnica 2014

Wyprowadzam się!

poniedziałek, 14 lipca, 2014 0 0

Wiem, wiem… Nie pisałam. Sorry, zajęta byłam. Miasto budowałam. No, nie sama, bo budowaliśmy je całym szwadronem ludzi. Ale serio – zbudowaliśmy całe miasto dla ponad 600 mieszkańców. Może to słaba statystyka i raczej liczebnie wyszłaby z tego wioska. Ale to nie jest miasto zwykłe. To… Miasto Dzieci! I wiocha to na pewno nie będzie 😀

Radość tworzenia go – co na pewno potwierdzi każda z 917386418 osób, które pracują przy projekcie – bezcenna. Za wszystko inne zapłacą nam od jutra, miejmy nadzieję, dzieci swoimi uśmiechami, radością i dobrą zabawą. Ten projekt jest absolutnie wyjątkowy. Znamy Miasta Dzieci z różnych miejsc – choćby z pobliskiej Jaworzyny Śląskiej, gdzie przez osiem lat taki projekt prowadziło Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa. Pomysł podpatrzył Tomasz Kurzewski, świdniczanin, który wraz z żoną (a właściwie żona wraz z nim) stworzył ATM Group – największego niezależnego producenta filmowego w Polsce. I postanowił go zmodyfikować. Pokazać dzieciom, jak to się naprawdę dzieje, że dorośli zarabiają, co się stanie, kiedy zaczną oszczędzać, a co – kiedy nie, a przy okazji – zapewnić dzieciom fantastyczną, niezapomnianą zabawę. Rok temu Miasto Dzieci na należącym do Kurzewskich Zamku Topacz przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. W tym roku pomysł więc nie tylko powtórzyli, ale też skierowali się do rodzinnej Świdnicy, by i tu zaszczepić bakcyla. Udało się. W piątek zakończyło się kolejne Miasto Dzieci na Zamku Topacz, a jutro rusza w Świdnicy.

Ponad 300 dzieci na dwóch turnusach, dzięki – nie wiem, czy chwilami nie bardziej niż my – wkręconym w akcję sponsorom będzie pracować, zarabiać i bawić się. A rolę sponsorów trzeba tu podkreślić tym bardziej, że zdecydowana większość z nich nie tylko wyłożyła kasę (żeby dzieci miały co zarabiać), ale też organizuje dla nich pracę. To niesamowite patrzeć, jak firmy angażują się w tę akcję. Dziś, kiedy zobaczyłam parę stoisk, szczęka mi opadła. Profesjonalny bank, profesjonalne sklepy, profesjonalna agencja pracy, profesjonalne studio filmowe, profesjonalne ogrodnictwo i… no, nie, nie będę wymieniać, bo zawodów, w których będą pracować dzieci jest blisko 30. Wystarczy, że powiem, że my sami – organizatorzy – jesteśmy pod ogromnym wrażeniem, odkąd zobaczyliśmy deklaracje pracodawców w praktyce.

No i to by było pokrótce na tyle. Pani z Torebką wyprowadza się na dwa tygodnie do Miasta Dzieci. Ale wierzy, że znajdzie chwilę, by podzielić się wrażeniami na ten czy ów temat 😉