ZA MŁODZI NA STAROŚĆ

środa, Kwiecień 15, 2015 0 0

Strasznie mnie kusi, żeby zrobić użytek z paru informacji, które w ostatnich tygodniach dotarły do mnie z otoczenia nowej władzy (a właściwie już ex-otoczenia), a na które dziś ktoś wrzucił wisienkę, ale nie ulegnę tej pokusie. Po pierwsze, trzeba ćwiczyć silną wolę. Po drugie, dystans, jakiego nabrałam do całej tej coraz zabawniejszej historii Nikosia Dyzmy w spódnicy, coraz bardziej mi się podoba. Po trzecie, niech się wreszcie wypowiedzą inni, bo to, czego oni dowiadują się teraz, ja wiedziałam już dawno i nikt mi nie chciał wierzyć.

Dziś więc nie będzie krytyki pomysłów i planów świdnickiej nowej samorządowej fali. Niech sobie żyje w swoim iluzorycznym świecie wypełnionym przekonaniem o własnej samozajebistości tak długo, jak długo trzeba, by kolejni świdniczanie, żyjący w tym realnym świecie, dostrzegli to, co i ja oraz inni “wyklęci” znajdujący się na czarnej liście nowej władzy widzieliśmy już dawno. Jeszcze zanim, jak mi to dzisiaj powiedziano, podrzucono miastu to kukułcze jajo. Nie napiszę Wam też o tym, jak powoli, krok po kroku, jedna za drugą, wycofują się z otoczenia tejże władzy ludzie dotychczas ją wspierający, omamieni (czasem nie po raz pierwszy) jej pustozłotosłowiem. I nie powtórzę, jak zwykle, “a nie mówiłam” 😉

Dziś, w ramach ćwiczenia silnej woli i powiększania dystansu, będzie o… starości.

Obserwujecie czasem starszych ludzi? Ja tak. Przygarbionych, powolnych, zwykle zbyt ciepło ubranych, opóźniających przejazd samochodów na przejściach dla pieszych, sunących wolniutko chodnikiem, siedzących na ławkach, w oknach. Z tymi twarzami wyrzeźbionymi zmarszczkami wieloletnich doświadczeń i przeżyć. Z tymi oczami schowanymi dziś głębiej, ale które przecież są tymi samymi oczami, jakimi oglądają świat od urodzenia. Zwykle samotnych. Patrzycie na nich i co myślicie? “Jaki/jaka ja będę na starość?”, “Wolałbym/wolałabym nie żyć tak długo”, “Nie chciałbym/nie chciałabym być ciężarem dla innych”, “Nie chciałbym/nie chciałabym być samotna na starość”…

No to kolejne pytanie – dlaczego w takim razie każdy z Was jednocześnie marzy o długowieczności? Dlaczego denerwujecie się, że czas tak pędzi? Że tego nie zrobiliście czy tamtego? Powiem Wam. Bo sami nie wiemy, czego w życiu chcemy. Tak, my. Bo ja też tak często mam. Z jednej strony chciałabym żyć długo, jak najdłużej. Z drugiej – obserwując starość w takim wydaniu, jak opisałam wyżej, myślę sobie czasem: “nie chcę być na starość czyimś ciężarem” albo “jeśli mam być na starość samotna, jak ci ludzie, to wolę tego nie dożyć”.

Ale jest inna starość. Starość radosna i pogodna. Aktywna i pełna uroku. Starość, której każdy chciałby dożyć. To starość ludzi pełnych werwy, radości życia i nieustannego poszukiwania dziecka w sobie. Starość seniorów z uniwersytetów trzeciego wieku, tak aktywnych, że trudno im znaleźć lukę w napiętym grafiku, by pomóc dzieciom czy wnukom. Starość przyjaciółek maszerujących z kijkami nad świdnickim zalewem. Starość seniorów z Domu Dziennego Pobytu, którzy po 60-tce uczą się angielskiego. I starość Stanisława Kowalskiego. Najbardziej niesamowita.

Bo czy nie chcielibyście żyć 105 lat i zasłużyć na nieśmiertelność? W jesieni życia zapisać się złotymi zgłoskami nie tylko we własnej życiowej księdze, ale też w mediach w kraju i na świecie? Wejść do panteonu ludzi, którzy dokonali rzeczy niezwykłych, pokonali własne ograniczenia, przeżyli wiek i pół dekady, a formy mógłby im pozazdrościć niejeden dzisiejszy nastolatek? Nie chcielibyście przeżywszy setkę pobić rekord w biegu na sto metrów?  Wczoraj dziarski świdniczanin skończył wspomniane 105 lat. Pogodą ducha, aktywnością fizyczną, spokojnym, bezstresowym podejściem do życia, imponuje każdemu. I zaraża.

Tym więc, którzy denerwują się obserwacjami poczynań lokalnego samorządu, tym, którzy już zrozumieli i którzy dopiero zrozumieją, jak bardzo się mylili stawiając krzyżyk w tej konkretnej kratce, zalecam – wzorem pana Stanisława, za którym i ja podążam – trening i dystans. Pamiętajcie, że w duszy zawsze będziemy za młodzi na starość, więc pomóżmy swojemu ciału za nią nadążyć. A największym jego wrogiem jest stres. Dlatego trenujemy silną wolę i nabieramy dystansu. Jak Hawajczycy. Co ma być, to będzie. Aloha! 😉

Foto podkradłam od superfotografa Wiktora Bąkiewicza 😉 (www.wiktorfoto.pl)

JAK KOŃCZY STAROSTA?

piątek, Grudzień 19, 2014 0 2

Jak mawiał Miller Leszek, gdy z ministerstwa pracy miał przejść na fotel premiera RP, prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Dziś w Świdnicy poznaliśmy faceta, który nie tylko źle zaczyna, ale i źle kończy.

Ale zanim do sedna, krótkie wprowadzenie. Jak byście się czuli, gdyby dziś, na kilka dni przed Bożym Narodzeniem, ktoś powiedział Wam, że stracicie pracę? Gdyby dawał Wam perspektywy, ale mgliste i gdyby właściwie nie miał żadnych argumentów poza finansowymi? Jak wyglądałyby Wasze przygotowania do świąt, noworoczne postanowienia, mniej lub bardziej śmiałe plany na przyszłość? Słabo, prawda?

No to teraz do sedna. Dotarł dziś do mnie list otwarty pracowników IV Liceum Ogólnokształcącego, oficjalnie zwanego Zespołem Szkół nr 3, a powszechnie zwanego jako tzw. szkoła mundurowa. Piszą w nim tak:

“W dniu dzisiejszym, czyli 18 grudnia 2014 r. – kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia – zostaliśmy telefonicznie poinformowani o decyzji Zarządu Powiatu Świdnickiego dotyczącej likwidacji naszej szkoły z dniem 1. września 2015 r. Informację tę przekazał naszej Pani Dyrektor pracownik Starostwa Powiatowego. Wyrażamy nasze oburzenie zarówno formą przekazu, jak i terminem oraz jego niejasną treścią”.

Przyznam szczerze, że kiedy to przeczytałam, szczęka mi opadła. Nie dlatego, że nowy pan starosta chce dokończyć dzieło poprzedniego pana starosty (ekonomia jest nieubłagana). Nie dlatego, że nowy pan starosta chce zlikwidować jakąś szkołę (wiele już takich przeżyliśmy przypadków w niejednej miejscowości i na niejednym poziomie samorządu). Nie dlatego, że nowy pan starosta zrobił to niemal tuż po objęciu urzędu.

DLATEGO, że nowy pan starosta pokazał nieprawdopodobny, nieludzki brak wyczucia sytuacji. Za pięć dni będziemy mieli Boże Narodzenie. Ludzie dookoła, także nauczyciele w szkołach, ich pracownicy administracyjni czy obsługa, szykują się do najważniejszych dla większości świąt w roku – świąt, które przypominają ludzkości istotę człowieczeństwa, współczucia, wzajemnej pomocy i wsparcia. Świąt, podczas których nawet Ebenezer Scroodge z Dickensowskiej “Opowieści wigilijnej”, okazuje ludzkie uczucia.

DLATEGO, że nowy pan starosta zakomunikował fakt złamania życia kilkudziesięciu osobom poprzez pracownika – telefonicznie. Czy godzinne spotkanie z załogą szkoły byłoby aż takim problemem?

Ale pomińmy to, bo wiem, że szkoła takiego spotkania nie odpuści. Rozmawiałam z dyrektorką, która – choć jak wynika z naszych wcześniejszych rozmów, spodziewała się zmian – wciąż nie może wyjść z szoku z powodu sposobu informowania o nich. Do końca roku zostało 11 dni. JEDENAŚCIE DNI! Co stało na przeszkodzie, żeby powstrzymać się z tą wiadomością?

Cóż… ten mężczyzna właśnie zaczyna swoją karierę jako starosta. Zaczyna… kończąc beznadziejnie. Kończąc nadzieje kilkudziesięciu osób jeszcze przed końcem roku. Aż przykro o tym pisać, naprawdę. Ale… musiałam!

A na koniec jeszcze cały list, który dyrektorka szkoły Marzena Łysoniek przekazała staroście podczas… wczorajszego spotkania opłatkowego, na które została zaproszona. – Może to nieeleganckie – powiedziała mi. – Ale wydaje mi się, że to, jak postąpił z nami pan starosta, było o niebo bardziej nieeleganckie.

Co racja, to racja.

LIST OTWARTY

Panie Starosto Powiatu Świdnickiego!

W dniu dzisiejszym, czyli 18 grudnia 2014r. – kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia -zostaliśmy telefonicznie poinformowani o decyzji Zarządu Powiatu Świdnickiego dotyczącej likwidacji naszej szkoły z dniem 1. września 2015r. Informację tę przekazał naszej Pani Dyrektor pracownik Starostwa Powiatowego. Wyrażamy nasze oburzenie zarówno formą przekazu,

jak i terminem oraz jego niejasną treścią. Żądamy spotkania władz Powiatu ze Społecznością. Szkolna, tj. pracownikami szkoły, uczniami, ich rodzicami i wszystkimi przyjaciółmi naszej placówki. Oczekujemy godnego traktowania Nas Wszystkich przez organ prowadzący. Chcemy odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Czy szkoła mundurowa ma zniknąć z oferty edukacyjnej naszego miasta?
  2. Jaki będzie los naszych obecnych uczniów?
  3. Czy kilkudziesięciu doświadczonych i zaangażowanych pracowników naszej placówki ma powiększyć grono bezrobotnych świdniczan?

Nasze rozgoryczenie potęguje fakt, że jeszcze do niedawna byliśmy szkołą, którą organ prowadzący szczycił się, stawiał za wzór innym powiatom, a nasi uczniowie byli i są zawsze widoczni podczas wszelkiego rodzaju uroczystości w środowisku lokalnym.

Na koniec chcemy zaznaczyć, że nasza placówka jest znana i rozpoznawalna w regionie, a liczba osób chętnych do nauki w szkole od lat przekracza liczbę miejsc, które były sukcesywnie zmniejszane przez Starostwo Powiatowe.