AND THE WINNER IS…

środa, Luty 18, 2015 0 0

Za cztery dni będziemy się emocjonować tym, who the winner is… Tymczasem w moim rodzinnym mieście Świdnicy, już wiadomo. I nie chodzi tu wcale o Oscary, choć z filmem też ma to coś wspólnego.

Odkąd pojawiła się informacja, że obecna władze nie życzy sobie w mieście Festiwalu Reżyserii Filmowej, zaczęły się domysły, które miasto zwycięży w rankingu kandydatów do przejęcia tej imprezy, która przez siedem dotychczasowych edycji wypracowała sobie wysoką renomę. Dziś już wiadomo. The winner is… Jelenia Góra. To tam Stanisław Dzierniejko, pomysłodawca i producent FRF, postanowił przenieść swoje dzieło. Swoje. Ale nie tylko. Pan Staszek na pewno się nie obrazi, jeśli napiszę, że było to także dzieło władz miasta. I Lokalnej Organizacji Turystycznej. I Świdnickiego Ośrodka Kultury. I Cinema 3D. I przede wszystkim – świdniczan, którzy tworzyli w mieście naprawdę wdzięczną i zainteresowaną wszystkim, co związane z festiwalem, publiczność. Wierzę, że jeleniogórzanie godnie nas zastąpią, choć już dzisiaj słyszę od kolejnych znajomych, że oni także wybierają się do Jeleniej Góry. Zapewne i ja też pojadę, choć już nie na pokazy filmowe, bo kto znajdzie czas na dojazdy.

Mamy też zwycięzcę drugiego z rankingów, bo choć pani prezydent zapewniała, że chciała, by Kongres Regionów pozostał w mieście, tylko w zmienionej formule, najwyraźniej częsty gość tego wydarzenia, prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, wykorzystał moment zawahania i przekonał organizatorów, by tę drugą ogólnopolską imprezę odbywającą się w Świdnicy przenieść do stolicy Dolnego Śląska. I tak oto moje rodzinne miasto straciło wydarzenie, którego ostatnim gościem był sam Rudolph Giuliani, legendarny burmistrz Nowego Jorku. Uważny czytelnik wypomni mi pewnie, że pisałam wówczas na blogu, iż przeciętnych ludzi to nie obchodzi, bo nie wiedzą, kim jest Giuliani. Prawda. Ale ci, dla których organizowany jest kongres, wiedzą doskonale. A ich przyjazd do naszego niewielkiego miasta ciągnął za sobą pieniądze dla hotelarzy, restauratorów itd. Podobnie jak przyjazd gości i widzów Festiwalu Reżyserii Filmowej.

Jakich kolejnych zwycięzców przyjdzie mi jeszcze obwieścić? I nad utratą jakich wydarzeń ubolewać? Dziś trudno powiedzieć, ale teraz – kiedy świdniczanie będą narzekać, że “tutaj się nic nie dzieje” – już nie będę się kłócić i wysyłać ich do Dzierżoniowa. Bo tak się składa, że teraz nawet w Dzierżoniowie dzieje się więcej.

Foto podkradzione z portalu www.wiadomosci.swidnickie.pl (fot. Wiktor Bąkiewicz)

TRZY ZDZIWIENIA I JEDNA RADOŚĆ

czwartek, Styczeń 29, 2015 0 0

Rzadziej ostatnio piszę (ale to się za jakiś czas na pewno zmieni – cierpliwości), więc postanowiłam tym razem w sposób nieco syntetyczny spojrzeć na rzeczywistość wokół mnie.

Zacznę od zdziwienia, i to nie mojego, ale zdziwienia, a nawet zdumienia pewnego lokalnego działacza sportowego, który oniemiał na wieść o tym, że pracuję w biurze poselskim. Dosłownie. Zatkało człowieka i musiałam kilkakrotnie zakrzyknąć dziarskie “halo” do słuchawki, żeby przetkać światłowody. Otóż z tego, jak tenże człowiek tłumaczył swoje oniemienie, wynikało, jakoby praca ta (w porównaniu z moją dziennikarską przeszłością) stanowiła jakąś ujmę na honorze, degradację i niemalże upadek zawodowy! 😉 Jeszcze większe osłupienie wywołała informacja, że asystowanie posłance to niejedyne moje zajęcie. Człowiek ten nie mógł dojść do siebie, gdy potwierdziłam, to co myślał, że zawodowo działam także dla jednego z lokalnych urzędów gminy. Zwłaszcza nie docierało do niego słowo “także”.

Bo… rozumiecie ten niuans? W tym kraju (a może tylko w tym mieście, bo ostatnio – kiedy patrzę z dystansu – ciągle mam wrażenie, że Świdnica jest naprawdę jakaś inna) ktoś, kto nie siedzi na dupie na jednym etacie “od-do”, to jest albo jakiś kombinator, albo dziwak, albo – co gorsza – nieudacznik, który nie umie sobie znaleźć jednej posady. Ludziom nie mieści się w głowie, że można określony rodzaj działań zawodowych wykonywać pracując dla różnych pracodawców (a właściwie świadcząc usługi), bo doba nie ma ośmiu, lecz 24 godziny. Spotkałam się nawet z takim stwierdzeniem, że nie mogę sobie znaleźć miejsca, więc się tułam po różnych firmach i instytucjach 😉

Teraz o kolejnym zdziwieniu, tym razem moim. Zdziwieniu tym, jak łatwo jest (mając zapewne trudności z otwarciem własnego umysłu na to, że ludzie obok mają własne poglądy i co więcej – mają do tego prawo) selekcjonować zdarzenia, z góry wyrokując, co jest dobrem, a co złem. Niejeden już dziennikarz czy bloger lub fejsbukowy użytkownik wyraził swoje zdanie w sprawie blogowego wpisu Ireneusza Pałaca, byłego prezydenta, a dziś radnego powiatowego, na temat planowanego w Świdnicy koncertu zespołu Vader. Ja nie będę się zagłębiać, jak inni, w dywagacje, czy to ciemnogród, zaścianek itd. Wystarczą mi kwestie formalne. Bo weźmy taką sytuację. Jest sobie zespół, niech będzie że disco-polo. Albo nie – weźmy granego w radiach Donatana&Cleo. Ich prezentowany na Eurowizji hit “My, Słowianie” dosłownie ocieka erotyzmem i tylko miś o bardzo małym rozumku nie rozumie podtekstów, których podobno w teledysku nie ma 😉 Z innego ich tekstu “Brać” dowiadujemy się, że lubimy dużo pić i spać, że w Polsce jest źle, dlatego “drogi prezydent” powinien wiedzieć, dlaczego chlamy. Mamy tu więc absolutnie przebojową zachętę do picia (narodowy problem nr 1) i promocję nieróbstwa.

No i załóżmy, że ten Donatan z tą Cleo mają menadżera, który mówi: “Jeszcze nie byliśmy w Świdnicy, a gramy obok, w Dzierżoniowie, to zorganizuję Wam tam koncert”. “Dobra” – odpowiadają ochoczo D&C. Koncert to kasa, a kasa jest ważna nawet w życiu artysty. No to ten menadżer dzwoni do pani Oli w ŚOK-u i mówi: “Chcę wynająć salę na koncert wtedy i wtedy”. Pani Ola patrzy w kalendarz i mówi: “Tak, mamy wolny termin”. “To proszę zarezerwować. Jaka jest opłata za wynajem?” – odpowiada menadżer. Pani Ola mówi, że tyle i tyle i cieszy się, bo ŚOK będzie miał kolejny przychód ze swojej działalności, a nie tylko wydatek. I wpisuje koncert do kalendarza. I tak z 89127491635571287 różnymi menadżerami różnych zespołów, wykonawców, teatrów, aktorów itd. co roku.

Nie jestem fanką zespołu Vader. Właściwie – daleko mi do tego, aby nią kiedykolwiek zostać. Ale nie będę się bawić w kilkulatka, który myśli, że jak zasłania oczy, to nikt go nie widzi. Zło na świecie istniało, istnieje i istnieć będzie. Tak samo jak i dobro. Ale też nie trzeba czcić szatana, żeby wywoływać wojny, na których giną tysiące niewinnych ludzi – ciekawe, że wojny to raczej właśnie “w imię boga”. Nie zamierzam też udawać, że taki zespół jest i że ma swoich fanów. Ci fani mają takie samo prawo nimi być, jak ci, którzy słuchają Cleo i Donatana, albo fani disco-polo albo miłośnicy poezji śpiewanej czy pieśni oazowej. Po prostu w demokratycznym kraju je mają i już. I nie sądzę, żeby Vader występując w Świdnicy przyciągnął fanów Donatana, disco-polo czy oazowiczów. A więc gdziekolwiek wystąpi, jeśli nie wystąpi w Świdnicy, to różnica będzie jedynie taka, że zarobi na tym inny ośrodek kultury, a nie świdnicki. I tyle.

Zdziwienie pomieszane z zasmuceniem wywołał we mnie ostatnio także inny lokalny fakt medialny, mianowicie wywiad przeprowadzony przez jedną z moich koleżanek z jednym z moich kolegów (tu chyba powinnam powiedzieć – byłym kolegą, bo kiedy była potrzeba, żeby coś w gazecie o jego poczynaniach napisać, gdy zbawiał miasto od szpetnych reklam, to był bardzo dobrym moim znajomym na FB i poza nim, ale w czasie kampanii wyborczej spostrzegłam, że już wcale nim nie jest – zostałam wyrzucona z grona znajomych ;)) Ale do rzeczy – z wywiadu owego dowiedziałam się mnóstwa rzeczy, z których niewiele wynikało, oraz jednej, która właśnie mnie zasmuciła, mianowicie… że Aglomerację Wałbrzyską mamy “w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego”. Czemu zasmuciła? Nie dlatego że to nieprawda, a nawet absolutna brednia, ale dlatego że wygłosił ją ktoś, kogo uważałam za dobrze wykształconego, inteligentnego i kto jest przedstawiany jako osoba świetnie przygotowana do pełnienia swojego wysokiego stanowiska. To smutne.

I na koniec jednak radość. Z czegoś, dokąd co prawda nie chciałabym musieć trafić ani ja, ani nie życzę tego nikomu, ale jednak jest to miejsce, którego standard do tej pory urągał wszelkim normom i przekraczał najgorsze wyobrażenia o polskiej służbie zdrowia. Mowa o nowym obiekcie Pogotowia Ratunkowego w Świdnicy. Niestety, miałam tam nieszczęście bywać kilkakrotnie w swoim życiu. I powiem Wam, że to jedne z najbardziej przygnębiających chwil w moim życiu. Nie dość, że człowiek przyjeżdżał czy przychodził tam z poważnym problemem, jakim najczęściej jest ból czy męcząca choroba, to jeszcze był zmuszony czekać w obskurnej, ponurej, dołującej poczekalni, by potem zostać przyjętym w nie mniej obskurnym, ponurym i dołującym gabinecie lekarskim. Problemy, z jakimi tam trafiałam, na szczęście chyba tylko raz dotyczyły bezpośrednio mnie, częściej moich bliskich. A jednak przebywając tam miałam momentami wrażenie, że czuję ten sam ból, strach i dołek, jaki czują oni.

Mogę więc z radością powiedzieć: “nareszcie!” Nareszcie chorzy i cierpiący ludzie, którzy w większości raczej woleliby spędzać czas wieczorny czy weekendowy z rodziną przy filmie, książce czy na pogawędce albo z przyjaciółmi na imprezie, albo w jeszcze innym przyjemnym miejscu i towarzystwie, a jednak trafiają tam – przynajmniej zewnętrznie będą czuli komfort. Nareszcie pracownicy będą pracować w warunkach, które pozwolą im się skoncentrować na pacjentach. Nareszcie i ta instytucja wkroczyła w XXI wiek (a żyjemy w nim juz od lat 15). Warto było czekać. Szkoda, że tyle lat…

Foto “podkradłam” z portalu wiadomosci.swidnickie.pl (fot. Wiktor Bąkiewicz)

…WIĘC O CO CI CHODZI?

środa, Styczeń 7, 2015 0 1

Jest super, jest super… Nie będzie już w Świdnicy Festiwalu Reżyserii Filmowej, nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Kongres Regionów, a Miasto Dzieci ma robić MDK, którego pracownicy poproszeni rok temu o wsparcie kadrowe tej imprezy pokazali dyrekcji… nie, no aż tak to nie – Kartę Nauczyciela pokazali 😉 Bo komu się chce w wakacje pracować?

Jest super, jest super… Nie ma już wykonawcy robót w Parku Centralnym, bo za wolno pracował, a “Ordnung muss sein”. Tam, gdzie poprzedni prezydent rozmawiałby, próbując znaleźć konsensus, nowa władza nie dyskutuje, tylko ciach – podejmuje “trudne decyzje”.

Jest super, jest super… Nie ma też dotychczasowych (poza dwoma delegatami pracowników) członków Rady Nadzorczej MZEC-u. Jest za to “stara gwardia” – Adam Markiewicz (kiedyś prezydent) i Piotr Mielnik (onegdaj wiceprezydent). No i Jan Łętowski, wiceszef strażników miejskich.

Jest super, jest super… Nie ma też dyrektorów Miejskiego Zarządu Nieruchomości i Świdnickiego Ośrodka Kultury. Pierwszy poszedł na zwolnienie lekarskie, drugiemu wygasła umowa. Ale to już inna para kaloszy, choć losy Eugeniusza Grzesika, dyrektora MZN-u, zapewne i tak byłyby policzone, jak i wielu kolejnych, o których zapewne wkrótce się dowiemy.

Jest super, jest super… Jest naprawdę ciekawie. Z jednej strony to było jasne, że będą zmiany. Że jak ktoś zamieszkuje w nowym domu, to zaczyna od porządków. Że każdy, kto zarządza, woli się otaczać zaufanymi ludźmi. Z drugiej – kiedy pomyślę o sposobie potraktowania Stanisława Dzierniejki, który o tym, że nie będzie Festiwalu Reżyserii Filmowej w Świdnicy, dowiedział się z mediów, mimo że trzy tygodnie temu wysłał pismo do magistratu, to jestem zażenowana. Brakiem klasy przede wszystkim. Bo że pożegnanie z FRF jest tylko kwestią czasu, wszyscy wiedzieliśmy. Ale żeby nie starczyło odwagi cywilnej na to, by facetowi odpisać, tylko najpierw zrobić mu czarny PR w mediach, opowiadając o jego gaży, a dopiero potem zapowiedzieć, że dostanie negatywną odpowiedź?… Cóż, po czynach ich poznacie.

Mamy extra rząd i super prezydenta
Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy
Ufam im i wiem, że wybrałem swoją przyszłość
Za rękę poprowadzą mnie do Europy…

Jest super, jest super… – śpiewał szyderczo Muniek Staszczyk z T.Love. Słowa te same przyleciały mi do głowy w ślad za wieściami z zielonego gmachu Urzędowa. No bo jest!… więc o co Ci chodzi? 😀

PS Ilustracja to zdjęcie drzwi do siedziby SLD w Świdnicy, które przypadkiem zrobiłam w poniedziałek, bo zwykle tamtędy nie chodzę. Jak widać, nie wszyscy świdniczanie uważają, że jest super 😉